niedziela, 4 września 2016

imieninki

   Dziś, świętując imieninki Liluszki wybraliśmy się całą rodzinką do Parku Dinozaurów i Rozrywki Dinolandia w Inwałdzie. Pogoda fantastyczna, dzieci szczęśliwe bo mogły się wyszaleć, rodzice chwilę spokoju mieli, więc też zadowoleni. Jest to miejsce zupełnie inne niż Dinozatorland (tam byliśmy ponad 4 lata temu). Dinolandia jest zdecydowanie godna polecenia dla mniejszych dzieci, które mogłyby wystraszyć się wielkich i groźnych stworów.  Park ten, w cenie biletu proponuje kilkanaście atrakcji dla dzieci i dorosłych. My tak spędziliśmy tam czas:


  Buziaki dla Was, my właśnie szykujemy się do zjedzenia imieninowego ciasta ;)

piątek, 2 września 2016

zaczęło się

Szkoła.
Przedszkole. 
Zaczęło się.
Młoda już w klasie szóstej, nadal nie mamy pewności czy za rok będzie w klasie siódmej (mam nadzieję, że tak), cały czas zostaje jeszcze egzamin muzyczny, który tak czy siak będzie w tym roku szkolnym. Dobry humor jej nie opuszcza jednak, są już przyjaciele, więc jest szczęśliwa.
Mała do przedszkola szła z uśmiechem. Nowa sala i znaczek (koniczynka), ale stare koleżanki i panie, więc pewność siebie ogromna. 
W domu cisza.
Tak się złożyło, że dziś mam dzień wolny lecz niestety, po dwóch miesiącach wakacji, wyjeździe do siostry (o nim wkrótce), dwóch tygodniach niesamowitych nerwów z powodu opieki nad dziećmi (nie zabezpieczyliśmy przedszkola na sierpień i to był poważny błąd) i ciężkiej pracy by nadrobić czas urlopu, padam na twarz. Zmęczenie psychiczne spowodowane stresem spowodowało to, że nie umiem jeszcze się tą ciszą cieszyć. Powtarzam sobie, że teraz wszystko wróci na właściwe tory, że się poukłada i znów będzie czas dla siebie.
Teraz oglądam zdjęcia.
Piję kawę. Powoli.
Jest cisza.
 



niedziela, 17 lipca 2016

czwarte urodzinki

    Podejrzewam, że dla niemal każdej mamy dzień urodzin dziecka to dzień szczególny, niezwykły wyjątkowy. Wracają wspomnienia, czasami miłe czasami nie. Nie zagłębiając się w medyczne szczegóły, każda z moich dwóch córeczek na świat przyszła inaczej. W przypadku młodszej bałam się ogromnie o życie jej i swoje. Dlatego też, o ile w przypadku wspomnień o pojawieniu się starszej towarzyszą uczucia przeogromnej radości i szczęścia, to w przypadku wspomnień o narodzinach młodszej jest jeszcze niebywałe uczucie ulgi. Staram się jednak, by moje życie wypełnione było miłymi i ciepłymi wspomnieniami. O złych i zimnych chwilach zapominam lub, jeśli to nie jest całkowicie możliwe, zapełniam je lepszymi. Moja szklanka jest zawsze w połowie pełna. Z tego właśnie powodu staram się, by każdy dzień urodzin moich córeczek wypełniony był miłymi chwilami. 
     Pomimo, iż czwarte urodzinki Lilianki były trochę inne niż początkowo planowałam, nie było przy nas Anielci (jak być może pamiętacie jest u mojej siostry w Manchesterze) i kilku osób, które są ważne dla nas., ten dzień spędziliśmy bardzo miło. Było śniadanie w ulubionej restauracji, tort i inne pyszności(przepis na Pavlovą znajdziecie tu) przygotowane przeze mnie i mojego prywatnego męża, goście, prezenty. Dużo śmiechu i jeszcze więcej miłości. Wieczorem, przy kolacji, Lilcia powiedziała, że były to wspaniałe urodziny. Miód na serce rodzica;)
    

Miłego dnia Wam życzę!

niedziela, 10 lipca 2016

relacja czerwcowa-wersja skrócona

    Lipiec trwa już od dziesięciu dni, a ja dopiero teraz(przygotowuję ten post już trzecią godzinę-ciągle coś mi przerywa) znalazłam chwilkę by wspomnieć o naszym czerwcu...by zapamiętać, by nic nam nie umknęło. 
    Jak możecie się domyślić, ten ostatni miesiąc roku szkolnego dał się nam we znaki. Młodej też, bo i oceny chciałoby się mieć piękne, a i na bieżąco dużo spraw trzeba pilnować, przygotować się rewelacyjnie na egzaminy z pianina i oboju (wspominałam, że w piątej klasie córka nasza zmieniła główny instrument na obój właśnie?), a spać i relaksować się też czasami trzeba ;).

   Zatem, nie przedłużając relacja z naszego szalonego czerwca:
-nasze dziewczynki biegały (no oczywiście ;) )



-przyleciała moja siostra do nas, ze swoim syneczkiem i jago tatusiem. Adaś wraz ze swoimi rodzicami, wybrał również nas, na swoich chrzestnych rodziców (kocham to!)
 

 -wypoczywaliśmy z dala od miasta - było pierwsze ognisko Małej, cudowna strefa kibica, chowająca się lalka Barbie, prezent na dzień ojca przygotowany przeze mnie (plan) i mojego prywatnego męża siłacza (dziękuję - jesteś nieoceniony)


-wypoczywaliśmy również w mieście (polecam gorąco Browar Lubicz - jest otwarty nawet na grupy gości z dziećmi)


-Anielcia zakończyła piątą klasę;
-przeszliśmy operację mojej babci(szczęśliwie babcia czuje się już dużo dużo lepiej) i pogrzeb mamy kogoś ważnego w naszym życiu;
-w przedostatni dzień czerwca Młoda wyleciała z moją siostrą i jej rodzinką do Wielkiej Brytanii. Tam spędza wakacje i grzecznie czeka na sierpień, kiedy to do niej dołączymy (takjak bardzo tęsknię córeczko!!!! :( )

Anielcia:


Lilcia:


Buziaki dla Was!