sobota, 26 listopada 2016

spacer był super

    Miałam w planie długi post o tym gdzie byłyśmy, w jakim celu i co robiłyśmy. Planowane kilkanaście minut spaceru zmieniło się w godzin cztery i najzwyczajniej w świecie nie mam siły. Zamiast pisania będzie ciepła herbatka i kocyk i tulenie córeczek. Pewnie coś razem poczytamy. Anielcia zrobi pyszną kolację (takie mam dobre dzieciątko i w soboty wieczorem ma kuchenny odpoczynek). Będziemy razem, razem jest dobrze.


 
 

 Buziaki dla Was!


niedziela, 6 listopada 2016

pudding angielski

     Kilka ostatnio pieczonych cynamonek odłożyłam "na później", a dziś okazało się, że są już ciut twardawe. Żal było mi ich, więc szukałam sposobu by dać im jeszcze szansę. Przypomniałam sobie, że czytałam kiedyś o ciekawym sposobie na podanie lekko czerstwego pieczywa lub babki drożdżowej, poszperałam trochę w internecie i znalazłam przepis na pudding angielski. W naszej wersji chleb zastąpiły oczywiście cynamonki, ominęłyśmy rodzynki i wszelki alkohol, dodałyśmy banany i cynamon. Pomagała moja niezawodna młodsza prawa ręka ;) zapewne dlatego nasz pudding wyszedł bardzo pyszny i na pewno jeszcze nie raz taki przygotujemy. Szybki i banalny w wykonaniu.


Przy tej okazji możecie zobaczyć miejsce, które uwielbiam w moim mieszkaniu - mega szeroki parapet. Jest miejsce na zioła, kwiaty, warzywa czy owoce. Mogę też usiąść i pogapić się przez okno. Szczęśliwie wszystkie okna w naszym nowym domu mają tak szerokie parapety, więc punktów obserwacyjno-rozmyślających jest dużo, ale o tym opowiem kolejnym razem.
     Buziaki dla Was.

wtorek, 1 listopada 2016

cynamonki

     Przeziębione dzieci bywają bardzo kreatywne w swych pomysłach na spędzanie czasu w domu. Dziś na tapecie były cynamonki. Taka kulinarna zachcianka Młodej, a i Mała pomagała mamusi w pieczeniu. Uwielbiam zapach ciasta z cynamonem, dlatego też chętnie sięgnęłam po starutki przepis mojej babci i upiekłyśmy cztery blachy tych drożdżowych smakołyków.


    Myślę, że na dzień taki jak dzisiejszy sprawdziły się znakomicie. Z ciepłą herbatą i w miłym towarzystwie, które niespodziewanie się u nas objawiło w chwili gdy wyłączyłam piekarnik po ostatniej blaszce cynamonków (świetne wyczucie chwili swoją drogą).
     Buziaki dla Was.

piątek, 14 października 2016

początek

      Ten post powstawał długo. Bo cóż mogłabym napisać. Ktoś podjął decyzję beze mnie. Ktoś nie był wart czasu i łez. Ktoś mnie skrzywdził i chciał to robić nadal. Ktoś przestał być prywatnym, tylko moim, stał się publicznym. Ktoś przestał być przyjacielem...
        Dla mnie jednak szklanka jest zawsze do połowy pełna i myślę, że czasami trzeba dotknąć dna by się odbić wysoko. Jestem już w nowym miejscu, w nowej rzeczywistości. Gnam do przodu. Oddycham pełną piersią. Spokojnie i pewnie. Mam jedno jedyne życie, dwie mądre i piękne córeczki. Konkretne plany i marzenia do zrealizowania. Nie chcę już więcej tracić czasu, dlatego nie pozwoliłam sobie na rozpacz. Żyję. Tworzę. Nic mnie nie powstrzyma by być szczęśliwą.



Nie widziałam cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
Lecz widać można żyć bez powietrza!