poniedziałek, 22 kwietnia 2013

żona biegacza

    Wczoraj biegaliśmy 21 kilometrów w pierwszym biegu z cyklu "Perły Małopolski", znaczy mąż biegł, a my:
  •  korzystałyśmy z pogody (słońce opiekło mi czoło czego się nie spodziewałam kompletnie, ponieważ wiatr nie ustępował ani chwili), 
  • bawiłyśmy się (z Młodą w "agentki" wiecie standard skradanie się, misje zwiadowcze, ukrywanie przed nieprzyjacielem, mój skafander niewidzialności, z Małą w bardzo rozwijającą i moją w zasadzie ulubioną zabawę z cyklu Lila rzuca - mamusia podnosi :P )),
  •  obejrzałyśmy Zespół Szkół i Placówek Oświatowych w Skale (a w szczególności Halę Widowiskowo - Sportową, efekt - jestem oczarowana klasą mundurową)
  • spacerowałyśmy po obrzeżach Ojcowskiego Parku Narodowego (pomijam świeżość powietrza, ilość leśnej zieleni wyłaniającej się spod  zeschłych liści, w wielu miejscach przybite do drzew pięknią się kapliczki - jedna z nich najpiękniejsza, którą znalazłam jest na zdjęciu poniżej);
  • jadłyśmy (biszkopt, który bardzo zasmakował Małej i piekę go z tego samego przepisu co tort dla mężusia)
  • kibicowałyśmy (to najważniejszy powód dla którego, jeździmy wszyscy razem - kocham ten moment gdy po biegu mąż mnie tuli),
  • dobrze się bawiłyśmy(no a jak ;))))



Generalnie wszystkie te biegi to przygotowanie do zbliżającego się Cracovia Maraton - mam tylko nadzieję, że tym razem lepiej będzie zorganizowana kwestia wody na trasie. Ja już mam ustalone punkty, na których mam czekać na mojego biegacza by go odpowiednio wesprzeć, Młoda szykuje transparenty nawet :)
Szczęśliwe chwile mąci jedynie niespodziewana choroba kogoś z naszej rodziny. Młodej dziewczyny, mamy dwójki malutkich dzieci. Brak mi tchu gdy o nich myślę. Szukam sposobu by im jakoś pomóc ale chyba tylko modlitwa pozostaje.

5 komentarzy:

  1. Świetnie, że jeździcie rodzinnie :), a może wy dziewczyny będziecie też biegać? :) chociaż kto wtedy będzie podawał picie :) ? hm może lepiej jednak transparenty i kibicowanie, bo to na pewno dopinguje Tatę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. naturalnie, my tez biegamy ale zdecydowanie nie na tak długich dystansach, Nelinka już dwa razy biegła z tatą po 5 km - raz w biegu sylwestrowym a drugi przy okazji finału wielkiej orkiestry świątecznej pomocy i czas mieli świetny bo po 47 minut. ja biegłam raz w biegu ale zdecydowanie bardziej wole samotne bieganie po parku

    OdpowiedzUsuń
  3. Co prawda nie jestem żoną biegacza, ale za to zagorzałego rowerzysty, który wciągnął mnie w nałóg jeżdżenia i teraz wakacje spędzamy zawsze na dwóch kółkach :) W Twój widzę powoli też się wkręca ;) To naprawdę uzależnia - wiatr we włosach to jest to :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie wczoraj usłyszałam, że szuka fotelika dla Małej żebyśmy mogli razem jeździć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niniejszym informuję, że zostałaś wylosowana... Poproszę o adres na emillisk@wp.pl :)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)