czwartek, 2 maja 2013

Bedę się chwalić okropnie ;)

   Witajcie:) Długo nie pisałam, ponieważ sporo zajęć mieliśmy, w związku z Cracovia Maratonem oraz oczywiście z przygotowaniami do  Komunii Anielci. Na dzień dzisiejszy, właściwie wszystko jest "dopięte na ostatni guzik" zatem mogę spokojnie usiąść do klawiatury.
   Przede wszystkim w czwartek tj. 25. kwietnia, Młoda zaliczyła ostatnie dwa tematy z religii. Ponad to, byliśmy w lokalu, w którym urządzamy przyjęcie,  by dopełnić formalności (wiadomo - finansowe) oraz ustalić wszelkie detale związane z obiadem i dekoracja stołu itp. Co do obiadu to Młoda wybrała rosół z makaronem, natomiast na drugie schab ze śliwką, ziemniaczki oraz zestaw surówek. Na deser będą lody z owocami. Tort oczywiście piecze moja siostra - chrzestna Neli. Będzie jeszcze kilka niespodzianek ale to napisze już po piątym maja - bo by nie było niespodzianki :)
   27 kwietnia przyleciała Karolka - moja siostrunia kochana (nie, że załatwiam prywatę, po prostu się strasznie stęskniłam!) Wśród wielu upominków, które przywiozła (przyleciała?) była ONA - moja śliczna sukienka :)


Właściwie to, pisząc o niej zorientowałam się, że nie zrobiłam jej zdjęcia, więc muszę posłużyć się zdjęciem wykonanym przez siostrę. Niebawem zapewne zamieszczę zdjęcie na modelu - czyli mnie ;) Druga rzecz, którą chcę się pochwalić jest mój nowy telefon :D W sumie dzięki niemu mogę śledzić Wasze blogi cały czas. Nie podam marki, ponieważ nie wiem czy mogę, powiem za to, że jestem totalnie zachwycona. Zwłaszcza aplikacją WhatsApp. Siedzimy teraz z mężem w różnych pokojach i piszemy do siebie całkowicie bezpłatnie - wystarczy tylko mieć połączenie z internetem. Jakby któraś z Was miała taka aplikację to chętnie pogadam, bo póki co to tylko siostrę i męża mam w kontaktach ;)
   Skoro mowa o mężu, to nie sposób nie wspomnieć o Cracovia Maratonie. Daruje sobie dane techniczne, tzn ilu było biegaczy itp. Powiem, że w tym roku było ciut lepiej niż w zeszłym jeśli chodzi o organizację. W tym roku, również my lepiej się przygotowaliśmy. Ja wraz z dziewczynkami byłam na Placu Centralnym i później pogalopowałyśmy pod Wawel, natomiast w okolicach Dąbia byli moi rodzice i siostra. Mąż wcześniej przygotował nam dla siebie izotoniki i ananaski i przy takim wsparciu oraz przede wszystkim dzięki swojej ciężkiej pracy przez cały rok, przybył na metę w czasie ok. 4 godziny i 22 minuty całkowicie szczęśliwy i pełen energii. Ponieważ skupił się na tym by przebiec trasę nie zarzynając się za wszelką cenę, już na drugi dzień bez problemu chodził, mało tego wyszedł by pojeździć na rowerze. Tak wbiegał na metę (wymachuje czapeczką i krzyczy z radości): 

źródło - internet
Ogromnie jestem dumna z niego, tym bardziej pamiętając w jakim stanie wkroczył na metę w zeszłym roku. No i z moich dziewczynek też jestem dumna, bo starsza bardzo mi pomagała, a młodsza cały czas praktycznie ślicznie spała, to w chuście, to w wózku.
   We wtorek mieliśmy pierwszą próbę przed Komunią. Masakra. No i martwię się bo w tym kościele jest dość zimno, a jeśli pogoda nadal będzie taka deszczowa to będę się martwić jeszcze więcej. Martwię się również, tym, że mało miejsca jest między poszczególnymi rzędami, a gdy w tak małej przestrzeni mamy jeszcze długie włosy i zapalone świece to .... :( 
Po próbie Młoda wraz z dziadziami (tj. moimi rodzicami) i ciocią pojechali na działkę w okolice Jeziora Rożnowskiego, żeby trochę odpocząć od miasta. My z Małą zostaliśmy sobie w domu i tak między falami deszczu wychodzimy na spacerki. Z tych spacerków mam takie obrazki:

Autentycznie, zrobiłam je na moim własnym osiedlu. Pierwsze to część ogródka jednej z sąsiadek, drugie to drzewo tuż przy nieformalnym wejściu do parku. Podobają Wam się?
    Poza tym, że spędzamy czas poza domem, dużo czytamy, oczywiście bawimy się z naszą malizną, a co najmilsze dla mnie mąż postanowił mnie rozpieszczać. Korzystając z dni wolnych od pracy szaleje w kuchni.Tak przykładowo 1 maja na obiad zaserwował pieczone filety z kurczaka faszerowane serem mozzarella i suszonymi pomidorami (jak to pachniało, nawet teraz na samą myśl cieknie mi ślinka)
przygotował również sałatkę z sałaty lodowej, truskawek i pieczonego kurczaka z musztardowo - oliwnym dresingiem

 A tu już jego kanapeczki na śniadanie dnia dzisiejszego, podał jeszcze jajeczniczkę, dokładnie taką jaką lubię, niestety zdjęcia nie zdążyłam już zrobić - taka była dobra ;)
   Bardzo się rozpisałam, więc teraz już będzie więcej zdjęć. Słowem wstępu powiem jeszcze, że klasie naszej Nelci i drugiej równoległej oczywiście też, zakupili, według mnie, wielkie książeczki do modlitwy. Przekopywałam Wasze blogi oraz różne serwisy w poszukiwaniu dostatecznie dużej torebeczki, generalnie szukałam sakiewki, ponieważ lubię prostotę. Jednak nie mogłam znaleźć nic, co było by odpowiednie -  rozmiarowo. Postanowiłam zatem uszyć ją samodzielnie. Stresowałam się strasznie, ponieważ torebek nie szyłam jeszcze nigdy. Zapraszam wobec tego do obejrzenia mojego dzieła...
 tu początek - podwijam brzeg
 tu już wszywam podszewkę
 obszyłam brzegi i miejsce skąd wychodzą wstążki, tasiemką by ukryć ewentualnie szwy.
 dla porównania książeczka i zwykłego rozmiaru różaniec
wstążki zakończone są małymi różyczkami zakupionymi w pasmanterii

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Wszystkie moje drogie blogowe koleżanki serdecznie pozdrawiam. Trzymajcie kciuki, gdyż w sobotę, tuż po pierwszej spowiedzi będzie kolejna i ostatnia próba przed Komunią i będę się starać nie zadusić nikogo :)


1 komentarz:

  1. Bardzo ładna torebka :) i niepowtarzalna. Tym się różni rękodzieło od chińskiej produkcji :) Nie martw się świecami, sukienkami itd. na pewno wszystko będzie pięknie :) najważniejsze, żeby córcia miała piękne wspomnienia z tego ważnego dla niej dnia :)
    W sumie muszę przyznać, że właśnie dzięki spacerkom z moimi córkami zaczęłam dostrzegać więcej rzeczy wokół mnie :), kwiatki, które gdzieś przy domu rosną , drzewa.... dźwięki, które do nas dochodzą i my "dorośli" je ignorujemy, a dziecko zauważa, dziwi się ...
    Pozdrawiam i gratuluję sportowych sukcesów, taki bieg to jest coś :)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)