niedziela, 12 maja 2013

nasza Pierwsza Komunia

    Tak wyjątkowo i pierwszy raz, w tym właśnie poście zaprezentuję moje córeczki. Okazja jest wyjątkowa. 5-tego maja w Opactwie Cystersów w Mogile odbyła się Pierwsza Komunia Święta Anielci. Chciałam podzielić się z Wami moimi pięknymi wspomnieniami...
  Mimo kilku początkowych problemów, na przykład związanych z kolorem moich włosów (włosy potraktowane dwiema szamponetkami w kolorze ciemnego brązu uzyskały w końcowym efekcie znośną barwę jasnego brązu, lekkiego fioletu i lekkiej stali ;) ), był to czas niesamowity. Oprawa uroczystości, zwłaszcza ta muzyczna, była przygotowana w najmniejszych szczegółach. Mój małżonek również miał ważną funkcję, mianowicie podawała paschał, od którego zapalono dzieciom świece w czasie odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. Nie chcę Was zanudzać opowieściami o tym jak wszystko przebiegało, ponieważ każda/y z Was przynajmniej na jednej Komunii w życiu była. Dlatego też zapraszam do mojej krótkiej fotograficznej prezentacji...
przed
 
Biały Tydzień
 
Nelusia i Lilusia
        W czasie uroczystego obiadu świętowaliśmy również dziewiąte urodziny Młodej (urodziła się 8 maja) Była tak zaskoczona, że nie mogła wymyślić żadnego życzenia przy dmuchaniu świeczek. Torty były, jak już wspominałam, zrobione w całości przez moją siostrę. Obłędnie pyszne!
komunijny

urodzinowy

    Sama jestem zaskoczona tym jak, w dzień Komunii oraz przez cały Biały Tydzień Lilcia była grzeczna. Przez większość czasu najzwyczajniej spała. Ewentualnie śmiała się z księdza lub "śpiewała" wraz z nim.
Komunia
 
Biały Tydzień
   Rozpakowując otrzymane prezenty nasza Nelcia rezolutnie stwierdziła, że wspaniale jest być kobietą, a my z kolei, że jakoś tak całkiem niespodziewanie i wręcz bez ostrzeżenia nasza córcia nam urosła. Jestem bardzo zadowolona z tego, że w czasie tych przygotowań, wśród prezentów i czasami zmartwień udało nam się pokazać jej co tak naprawdę jest ważne w tym czasie. Jestem szczęśliwa, ponieważ w sobotę przed Komunią poszliśmy całą rodziną na długi spacer,a w niedzielę rano zagraliśmy w gry planszowe. Zjedliśmy świetne śniadanie. Nie było bieganiny. Nie było krzyków. A po wyjściu z kościoła Młoda powiedziała "czuję się taka szczęśliwa" Więc ja też się czuję szczęśliwa, a Wam tego życzę.... z całego serca.

4 komentarze:

  1. Śliczne masz córeczki i jak ładnie się prezentuje torebka-woreczek :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo dziękuję bardzo :) mąż mówi, że się bardzo starał by córcie były śliczne :P
    ciesze się, że tak uważasz jeśli chodzi o torebkę - martwiłam się czy nie będzie za duża ale przynajmniej nie było problemu ze schowaniem książeczki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie opisałaś ten ważny moment. Przypomniałam sobie jak to było u moich dzieci i jak się denerwowałam, żeby wszytko było OK. No, taka chyba rola matki żeby się martwić :))
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, martwienie to chyba jakoś genetycznie mam zaprogramowane. Pozdrawiam Cię gorąco :)

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)