piątek, 3 maja 2013

tak na chwilkę

        Dziś jest, lub może raczej był, strasznie pokręcony dzień.
      Całą noc nie spałam, ponieważ nasi sąsiedzi postanowili uroczyście obchodzić długi weekend majowy. Więc gdy nad ranem obudziłam się, musiałam chyba wstać nie tą nogą co trzeba. Pomijam pogodę dość zaskakującą. Pomijam obolałe plecy i kark. Od rana czułam, że to będzie ciężki dzień.
      Mała właściwie cały czas domagała się noszenia na rękach. Gdy jej nie trzymałam na rękach to płakała i marudziła. Wyjątkiem był tylko spacer i dwie drzemki. Problematyczne było tylko to że w trakcie tych drzemek musiałam ją trzymać za rączkę, bo gdy tylko puszczałam, budziła się. Może idą jej kolejne ząbki?
    Młoda rozbiła talerz. Niby nic, ale to był talerz z serii nietłukących, wobec czego całe mieszkanie mieliśmy zsypane drobinkami szkła. Skończyło się na wielkim odkurzaniu, bo ta drobnica powpadała nawet do butów. Przecież Mała czworakuje, to kto wie jakby mogło się tragicznie skończyć jej spotkanie z taką drobinką.
     A na koniec największa tragedia jaka mogłam sobie tylko wymyślić - spaprałam swoje włosy. Albo farba była nie ta, albo za długo trzymałam na włosach. W każdym razie szamponetkę kupię dopiero jutro, po spowiedzi i po próbie... póki co po mieście będę chodzić w kolorze jasno żółto - pomarańczowym.
     No, to się pożaliłam i trochę już mi lżej, a żeby całkowicie się wyluzować oglądam kabarety i ten szczególnie mnie rozśmieszył - same zobaczcie : RADIO

1 komentarz:

  1. Mam nadzieję, że już zapomniałaś o problemach i włosy też nabrały odpowiedniej barwy:)
    Miłego dnia. Ola.

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)