niedziela, 23 czerwca 2013

Best Dad

   Dziś świętowaliśmy. Znaczy mąż świętował. Od samego rana. Najpierw było śniadanie do łóżka i prezenty, o takie: 
 

    Później w ramach świętowania dziewczynki zabrały swojego Tatusia na spacer, żeby mamusia mogła przygotować pyszny obiad i jeszcze lepszy deser, który wyglądał tak:
(spód ciasto kruche, masa angielska i bita śmietana na wierzchu - jak ktoś zainteresowany to na masę podam przepis - zapożyczony od własnej siostry mojej).
    Po obiedzie znowu poszliśmy na spacer na Wawel i staraliśmy się zrobić zdjęcia z zupełnie innej perspektywy. Tak dla zabawy i wyszło nam tak:
 
 
    A w drodze powrotnej złapał nas potworny deszcz, tak więc jeszcze nigdy nie miałam tak szybkiego powrotu z tramwaju do domu! Uwielbiam deszcz latem.
     Dodam jeszcze, że z moim Tatusiem również świętowaliśmy i były prezenty i ciasto, a na kolacje świętującą zjedliśmy razem super tatara. Lubicie?
     Pochwalić muszę się jeszcze Młodą. Pojechali wraz z mężem wczorajszego dnia na wycieczkę rowerową do Tyńca. Zabrali kanapki, napoje. A z trasy dostałam takie oto zdjęcie mmsem:
Podsumowując moje dzieciątko (pierwszy raz na tak długiej rowerowej wycieczce) przejechało ok 35 kilometrów. Mamusia dumna jest bardzo :)

2 komentarze:

  1. Też bym chciała tak rowerem do Tyńca...
    Masą anielską jestem zainteresowana, jakby co:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jesteśmy na etapie szukania fotelika rowerowego, to i ja będę mogła z nimi pojeździć, bo to super sprawa. A przepis już powinien być na Twoim mailu.pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)