sobota, 22 czerwca 2013

lato pachnące miętą, lato koloru malin.....

    Jak nie urok to....  łóżka nie ma. Pewnie gdyby mąż nie zadzwonił nawet byś my nie wiedzieli, że łóżka nie będzie. Pani, "bardzo" konkretna poinformowała nas uprzejmie, że "oni teraz mieli zamówienie na kolonie i nie wyrobili się z naszym jednym" ha bo my mieliśmy czelność jedno zamówić, a nie 40 jak ci od koloni. No to znowu czekamy, tym razem do wtorku! Tymczasem półki już złożone, poukładane i w ogóle.
    W środę o godz. 17:12 kuzynka męża - chrzestna naszej Małej, urodziła malutką i śliczną córeczkę. Witaj kwiatuszku na świecie! Nie mogłam się powstrzymać i już w czwartek poleciałam do nich do szpitala, mamusia wygląda pięknie, a malutka to  w ogóle cudo. W tym miejscu przyszła mi refleksja, że nie pamiętam już jak takie maleńkie były moje córcie. Strasznie szybko się te dzieci starzeją, ja nie wiem hmmmm.
   Z kolei w piątek Anielcia zdobywała, przy pomocy tatusia swego, patenty na Jarmarku Świętojańskim.,co mogę zobrazować zdjęciami :

Patenty zdobyte trzy na trzy możliwe. Generalnie bardzo podoba nam się takie spędzanie czasu, tym bardziej, że taki młody człowiek może się wiele nauczyć w taki namacalny sposób. Oczywiście starszy ciut człowiek też sporo się dowie, biegając za młodszym człowiekiem. Gdy ten starszy się zmęczy to może odpocząć, a gdy w dodatku nie prowadzi samochodu tym razem to i zakosztować co nie co może. Oczywiście tylko ten kto nie karmi, bo ten co karmi to zajada szyszkę z ryżu dmuchanego. O!
     Już za kilka chwil będzie 23 czerwca. Oznacza to zatem, że wszyscy kochający swe dzieci tatusiowie będą świętować. My już mamy przygotowane wszystko. Wprawdzie szacunek i miłość trzeba okazywać cały rok, ale ja bardzo lubię te "rodzicowe" świętowanie.
     Mój kochany Tatusiu jesteś najwspanialszy na świecie.
     Najdroższy Tatusiu moich córeczek - kocham Cię ogromnie!
 

Spacer z Tatą
 
A kiedy będzie słońce i lato
  pójdziemy sobie na spacer z tatą.   
Ja będę miała nową sukienkę,
Tato będzie mnie trzymał za rękę.
 
Pójdziemy wolno, prosto przed siebie,
          Będziemy liczyć chmury na niebie,          
Będziemy liczyć drzewa przy drodze,
Będziemy skakać na jednej nodze.
 
Miniemy kino, przedszkole i aptekę,
          Jeszcze spojrzymy z mostu, na rzekę,        
Jeszcze okruchy rzucimy falom,
Kupimy w kiosku różowy balon.
 
Kiedy będę już bardzo zmęczona,
Tato posadzi mnie na ramiona
            (tacy będziemy jak nikt, szczęśliwi).         
A wokół ludzie będą się dziwić,
I wszyscy będziemy patrzyli na to,
Jak na barana niesie mnie tato.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)