czwartek, 6 czerwca 2013

Tyle się dzieje

     No i pięknie, już siódmy czerwca, a ja nic nie piszę. Wstyd. Dużo się teraz dzieje. Przede wszystkim w rodzinie mojego ślubnego bardzo duże zmartwienie mamy. Wielkie rozczarowanie. Ponad to szykujemy Młodą na zieloną szkołę. Jadą w góry. Raz, że to pierwszy wyjazd bez rodziców lub dziadków Nelci. Dwa, że tyle może jej się krzywd przydarzyć. Ale jestem dzielna i nie histeryzuję. 
        Pochwałę się jeszcze, że przy tym wszystkim nastawiłam sobie ogóreczki, wprawdzie jeden tylko słoiczek, ale i tak się cieszę bardzo. (na zdjęciu są jeszcze nie zalane)


        Co najważniejsze to prawie dokończyłam porządki w naszych szafach z ubraniami. Nawet nie sądziłem, że mam tyle niepotrzebnych ciuchów. Teraz właśnie siedzę i zastanawiam się jak by je tu przerobić. Jutro mam w planie pokończyć lale bo się na mnie już krzywo patrzą z półki, no i chcę uszyć coś na dokumenty dla Młodej.
       Przypomniałam sobie jeszcze, że za około 18 dni powitamy na świecie nowego członka rodziny. Już się nie mogę doczekać, będzie to córeczka chrzestnej mamy naszej Lilci. 

     Prawie zapomniałam o najważniejszym. W poniedziałek, zaraz po tym jak odwieziemy Młodą na autokar i pobeczę sobie ogromnie z tęsknoty, zabieramy się za remont pokoiku naszej starszej córci. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)