środa, 28 sierpnia 2013

klamerki i żabki

   Klamerki (u nas w domu zwane żabkami) trzymaliśmy do tej pory w wiklinowym koszyczku, starym bez uszka, wypłowiałym od wiatru i deszczu. Nie był wygodny, bo często się wywracał i w dodatku był ulubionym miejscem, w którym próbowały osiedlać się gołębie. Stwierdziłam rezolutnie, że tak dalej być nie może, że to skandal i w ogóle wstyd. Zasiadłam do maszyny z wieszaczkiem w dłoni i po godzinie (bo znowu namęczyłam się przy wrednej lamówce) był gotowy - mój własny woreczek na klamerki. Nie żebym była taka genialna, wzorowałam się na niedoścignionych wzorach znalezionych w internecie. (tym, tym oraz tym)Teraz widzę również, że kolejny jaki zrobię musi mieć inaczej umiejscowioną dziurkę na rękę, bo zbyt dużo klamerek nie można włożyć bez obaw o ich wypadnięcie. Nie mniej jestem zadowolona w sumie.

5 komentarzy:

  1. Oj, tez potrzebny jest mi taki woreczek .

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pomysł :)
    Nie wiem czemu ale mam skojarzenia z potworem ciasteczkowym a w tym przypadku klamerkowym :)) może przez czerwoną lamówkę :) widać że pochłonął sporą ilość klamerek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację,gdyby tak doszyć oczka....;)

      Usuń
  3. ha, u mnie też to zawsze były żabki:)Michalinko droga, ja ci nie zapomnę twgo imienia- najpiękniejsze na swiecie:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)