środa, 4 września 2013

grzybowo

   Wróciliśmy do szkoły. Koniec laby. Musze przyznać, że już od pierwszych dni nasza trzecioklasistka wzięła się ostro do roboty. Piątki już zbiera, do odpowiedzi się zgłasza. Mądra i roztropna była zawsze, ale jednak jakaś taka doroślejsza się wydaje. Skończyły się problemy z porannym wstawaniem, tak o po prostu. Młoda czeka już obudzona gdy wchodzę do jej pokoju. Taka jestem z niej dumna...
W tym roku szkolnym odprowadzać Anielcię będę ja z Lilcią. Mała ogromnie jest z tego faktu zadowolona. Bardzo ładnie siedzi w autobusie (normalnie jeździłybyśmy tramwajem, jednak teraz jest remont), ślicznie idzie za rączkę, nie puszcza siostrzyczki nawet na chwilkę.Taki spacerek przed rozpoczęciem lekcji jest bardzo odprężający.

    Jak wspominałam wcześniej mieliśmy dziś gości. Choć właściwie nie my, a nasza Lilianka. Solenizantka popisywała się swoimi umiejętnościami. Babcie doskonale się bawiły oklaskując te pokazy. Starsza siostrzyczka prezentowała swoje nowe podręczniki. Było bardzo miło.
Gości podjęłam serniczkiem na zimno, tartą z farszem z pieczarek, boczku i groszku zielonego zapiekaną z żółtym serem, a także, jako przystawkę, podałam pasztet z grzybów.Poniżej przedstawię kolejne etapy jego powstawania. Dodam, ze przepis jest zmodyfikowany przeze mnie dość mocno, a oryginał przekazał mi mój dziadzio.

Składniki:
-grzyby leśne ok 3 litrów (oczywiście proporcje można zmniejszać, ja miałam tak duzo, bo mój tatuś zaszalał na grzybobraniu;
-dwa opakowania kotlecików sojowych;
-dwie spore cebule;
-dwa jajka;
-kostka rosołowa lub bulion;
-sól;
-pieprz.

1. Gotujemy kotleciki sojowe w bulionie by były miękkie
 2. Szatkujemy cebule dość drobno i podsmażamy na maśle
 3. kroimy grzybki i również podsmażamy na maśle(tu jedna z trzech porcji)
 4. mielimy wszystkie składniki, ja użyłam do tego termomixa gdyż tak jest sporo szybciej) tak wygląda całość po dodaniu jaj, wymieszaniu i przyprawieniu. Polecam przyprawić całość przed wbiciem do powstałej masy jaj by nie próbować ewentualnie z surowym białkiem.
 5. Wkładamy powstała mase do przygotowanych blaszek(ja użyłam silikonowej mniejszej i większej wyłożonej papierem do pieczenia)
 6. Piekę ok 30 minut, aż do uzyskania twardej skórki, w temperaturze 160st. C
 7. Po upieczeniu całość nie jest twarda, można go jednak pokroić w plastry co widać na poniższym zdjęciu. Jego konsystencja pozwala na to by pasztecik rozsmarować na chlebie.
Smacznego!

8 komentarzy:

  1. Ale fajny przepis! muszę koniecznie spróbować :)
    Jakie masz dzielne dziewczynki! Aż miło przeczytać. Ściskam!!! i dobrego roku szkolnego Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyda się by ten rok szkolny był dobry - będzie egzamin
      przepis bardzo łatwy i szybki w sumie,a pasztet jest pyszny - oczywiście gdy ktoś lubi grzybki:)

      Usuń
  2. hm...nie jestem przekonana do soi, ale z grzybami ... smakowicie wygląda najlepiej byłoby spróbować jak smakuje :)
    bo jestem mięsożercą :) i uwielbiam pasztet z królika ....wiem to nieludzkie i gdybym miała własnoręcznie zabić zwierzątko to bym nie jadła, ale takie już ze sklepu to zjadam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soja jest tu raczej jako zagęstnik,zapewne można ją czymś zastąpić, choć prawdę mówiąc nie zastanawiałam się nad tym nigdy.
      Ojjjj mięsko to ja bardzo lubię.

      Usuń
  3. Kochana, z pasztetem zrobiłaś szał. Zdecydowanie upięknę tylko czy oni mi to zjedzą?:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak może na początek mniejszą porcje może, ja taki pasztet uwielbiam, no ale to ja - zjadaczka grzybów nieokiełznana

      Usuń
  4. Super dzieci, zazdroszczę z tym wstawaniem. Ja jednego budzę, drugiego budzę a pierwszy w tym czasie zasypia, jak budzę pierwszego drugi raz to drugi zasypia... Dobrze, że do szkoły kilka minut mają bo by był problem. Przypomniałaś mi, że mam w szafie granulat sojowy :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze ale masz poranną gimnastykę ;P w zeszłym roku to Młoda potrafiła zasnąć w łazience przy myciu zębów rano :P
      w oryginale, czyli tym przepisie dziadzia był właśnie granulat sojowy hehe

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)