piątek, 8 listopada 2013

fioletowo

    Oglądając dziś pewną transmisję z obrad sejmowych uszyłam takie dwa igielniki. Z resztek filcu. Szybkie i nie wymagające zbyt dużej uwagi, zwłaszcza że nerwowo było. Tu u mnie nie będzie polityki. Ja tylko wspomnę dwie rzeczy. Po pierwsze naszą 6-letnia Anielcię chodzącą z misiem do przedszkola, płaczącą w kącie sali gdy ktoś na nią się krzywo popatrzył. Po drugie uczniów obecnych klas drugich, trzecich(nawet naszej), tych rocznikowo młodszych, nie radzących sobie z tempem, z wymogami społecznymi(mimo ogromnej pracy wkładanej przez rodziców tych dzieci). Ja rozumiem rozwój, ja rozumiem rankingi światowe, rozumiem nawet kwestie finansów, ale pytam jakim kosztem. 
   Tyle w temacie.
   Teraz igielniki. Jagódka i samochodzik.
 

      Zmieniając ciut temat, ale tylko ciut. Może ktoś zauważył nowy baner na moim blogu - tak przyłączyłam się do tej akcji. Ja ostatnio lubię mieć motywację dodatkową, zewnętrzną i tak przygotowałam sobie materiały do wykonania girlandy. Moja będzie niebiesko - niebieściutka ;)

     Pozdrawiam Was serdecznie :)

6 komentarzy:

  1. Fajowe te igielniki :))) i ciekawa jestem girlandki :)))
    Tak mi szkoda dzieciaków. Ja pamiętam, że szkoła była dla mnie zawsze wielkim stresem, od samego początku aż do końca nauki. Niepotrzebnie tak szybko będą wpuszczone w tę machinę. Szkoda.
    buźka!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem przeciwnikiem 6 latków w szkole i nie posłałam swojego młodego od 6 lat, a od września gdy starszy poszedł do gimnazjum jestem teraz przeciwnikiem tej szkoły....brr... a igielnik super :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gimnazjum nas czeka ze starszą za 3 lata i trochę cierpnę na sama myśl i mam ogromne nadzieję, że pozostanie nadal w szkole muzycznej

      Usuń
  3. Moje dziewczyny już dawno wyrosły z wieku przedszkolnego, do przedszkola chodziły od wieku trzech lat i byłam bardzo zadowolona z naszego przedszkola, ale widziałam że w naszej szkole zrobili specjalny plac zabaw dla małych dzieci i wyposażyli jedną z sal w takie "materacowe wielkie klocki" np. do zbudowania gąsiennicy. Nie wiem jak wygląda sprawa łazienek dla maluszków. Kiedy młodsza chodziła do szkoły mieli przerwy w zajęciach pomiędzy dzwonkami, tak żeby nie mieszać się z tymi starszymi dziećmi... słabym punktem była świetlica, na której nie było podziału na te najmniejsze i te starsze. Nie wiem jak to teraz rozwiązano. Ale dość o tym. Fajny szpilecznik, docelowo ma być taki stacjonarny na stole, czy planujesz zrobić go na rękę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja pamiętam jak na świetlicy, w jeszcze ośmio klasowej podstawówce, czas spędzałam z koleżankami w szatni wśród kapci i kurtek brrrrrr świetlica u nas w szkole jest zupełnie inna jasna, zabawna i kreatywna ale mają jedną cechę wspólną - panią nadużywającą swoich strun głosowych tak to nazwijmy ;)

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)