niedziela, 3 listopada 2013

rybki

   Mamy z mężem jeszcze jedną wspólną pasję, o której jeszcze nigdy jakoś nie wspomniałam, jest nią nasze akwarium. W lutym 2009 roku dostałam od mojego własnego mężczyzny 30 litrowe akwarium z całym wyposażeniem w ramach prezentu urodzinowego. Nie znaliśmy się zupełnie na temacie, więc zakup był po pierwsze totalnie przypadkowy, a po drugie bardzo spontaniczny. (Tu muszę wspomnieć, że mój małżonek dość często ulega moim nieoczekiwanym pomysłom, zwłaszcza w okolicy moich urodzin). Z biegiem lat wymieniliśmy akwarium na znacznie większe, ale też podłoże oraz roślinność. Od grudnia 2011 roku jesteśmy właścicielami już 60 litrowego akwarium i dokładnie wiemy co jest potrzebne naszym małym lokatorom. Właściwie na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że żyje ono własnym życiem.
   Nie jestem w stanie podać dokładnej liczby rybek, które u nas gościły, ale były u nas mieczyki, molinezje czarne i złote, głupki, gurami, danio, kardynałki, neonki, a dziś zagościły u nas brzanki mszyste (sztuk 3). Mieliśmy też przez spory okres czasu ślimaka żywiącego się glonami - ampularię. Oczywiście nigdy nie było tych wszystkich rybek na raz, choć zdarzyło się, że było dość ciasno gdy niemal na samym początku dwie molinezje sprawiły nam niesamowitą radość wydając na świat liczne potomstwo. 
   Odkryliśmy, że jest to świetny sposób na uspokojenie marudzącego dziecka. My sami lubimy siedzieć wieczorami i oglądać, albo właściwie podglądać to wodne życie. Gasimy światło w pokoju i siedzimy patrząc zahipnotyzowani w to co dzieje się za szybką. Najbardziej zadziwia nas fakt, że stan  fauny i flory odzwierciedla stan naszego związku. Dziwnym trafem gdy dręczą nas jakieś kłopoty, nasze rybki mają się źle albo nawiedza je plaga ślimaków. Teraz ślimaków nie ma. Teraz rybki są zdrowe. Teraz siądziemy razem przytuleni i pooglądamy naszych nowych podopiecznych. Nie są oni zapowiedzią nowych członków rodziny, ale nowych planów i nowych nadziei.

Akwarium luty 2009
Pierwsza urodzona w naszym akwarium rybka - między liśćmi środkowej gałązki widać te wielkie oczyska i malutkie popielate rybie ciałko
Akwarium listopad 2013
   Jak możecie zauważyć kolor ścian nam się zmienił. Teraz na zdjęciu rybki trochę pochowane, a nowe odpoczywają w pobliżu grzałki.

    Na koniec dzisiejszego posta pewne zdjęcie. Zrobione 1-go listopada u babci mojego męża. Takie zdjęcie o przemijaniu, jesieni, dnia i życia. Taki miałam wówczas nastrój nostalgiczny.

10 komentarzy:

  1. wstyd się przyznać, ale ja mojemu sąsiadowi, w ramach wakacyjnego pilnowania mieszkania, wykończyłam wszystkie rybki z akwarium :)
    Może dlatego mój mąż, też fan rybek, obawia się zakupić akwarium i zostawić mi pod opieką :)

    Ale przyznaję, takie wlepianie gał w te pływające maleństwa bardzo uspokaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbujcie najpierw z jakąś bardzo odporną rybką np. w bojownikiem,
      nasze się same pilnują, a na dłuższe wyjazdy to dostają pokarm tzw. weekendowy

      Usuń
  2. ja swojego czasu miałam jedną rybkę, nazwałam ją "Ba" i trzymałam ją w za małym akwarium, tak mi się wtedy wydawało dobrze.

    dopiero później zaczęłam się interesować akwarystyką i się okazało, że to bardzo drogie hobby i bardzo zajmujące.
    hobby nie przetrwało, ale zachwyt nad cudzymi akwariami i owszem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak moja pierwsza rybka też miała imię - Franciszek :P

      Usuń
  3. Ja jestem zapaloną akwarystką. Niestety musiałam zlikwidować swoje duże akwarium, ale małe nadal stoi. Teraz mam tylko neony i krewetki. Lubię takie akwaria jak Wasze, naturalne- uwielbiam duuużo roślin. Lubię się wgapiać w taki telewizor, nie mniej niż moje koty :). To prawda, że dobrze prowadzone akwa żyje same swoim życiem i pracy przy nim jest niewiele, głównie ogranicza się do podmian wody.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak akwarystyka wciąga. Kiedyś zaczęłam z mężem od mikro wersji 26 litrów i kilku neonków...by zakończyć na 240 litrowym akwarium, które zajęło ścianę koło drzwi od pokoju;-) Działało jak telewizor, można było siedzieć i oglądać serial pod tytułem "co się ciekawego dzieje w rybim świecie";-) Teraz po latach zostało nam mniejsze akwarium "skalarowe". Mam słabość do rybek tego gatunku, są takie przyjacielskie. Miło patrzeć jak z małego trójkącika wyrasta wielki trójkąt;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę są przyjacielskie? gdy zakładaliśmy nasze pan ze sklepu nam ich nie polecił, że bywają agresywne i trudne w prowadzeniu, a tak mi żal było bo śliczne są. 240 litrów? o kurcze ale szczęściara - nam by pokoju brakło na takie :P

      Usuń
    2. Ja miałam skalary od zawsze i nawet z neonkami je hodowałam. Jak były małe i z nimi rosły, nic się w akwarium nie działo. A przyjacielskie są przynajmniej w moim odczuciu. Czasami się zastawiałam kto kogo przez tę szybę ogląda, to jedne z bardziej inteligentnych rybek.;-) Sukces chyba tkwił w tym, że miałam je od malutkich i rosły razem z innymi, więc nie wychodziły z "pozycji siły";-)

      Usuń
    3. no proszę, to muszę więcej na ich temat poczytać. ale to jest tak jak się zakłada akwarium w sklepie zoologicznym nastawionym na masową sprzedaż. teraz na szczęście, mamy inny zaprzyjaźniony sklep z fachowcami, znającymi się na rybkach. bardzo Ci dziękujemy za te informacje :*

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)