czwartek, 30 stycznia 2014

spotkania osobiste ;)

   Tyle w ostatnich dniach się dzieje, że już nie nadążam z zanotowaniem, ale postanowiłam wygospodarować jednak czas bo szkoda by umknęło mi tyle miłych wspomnień.
     Zacznę od minionej soboty. Spotkałam się z Agnieszką. Przyjechała, mimo podającego śniegu, do Krakowa wraz z córkami. Ja z moją młodszą córcia(starsza świętowała wówczas urodziny koleżanki najukochańszej) leciałam na miejsce spotkania z duszą na ramieniu. No wiecie, że może mnie nie polubi. Jednak, jak się szybko okazało, moja nowa koleżanka jest naprawdę ciepłą i serdeczną babeczką. Rozmawiało nam się bardzo miło, również Lila była zadowolona ze spotkania. Nowa ciocia i jej córki, a zwłaszcza mega cierpliwa Michasia bardzo jej się spodobały. Żeby było śmieszniej dodam, że miejsce(rewelacyjna Cafeteria Chantilly) też zasugerowała Agnieszka. Ja mam nadzieję, że niebawem znowu się spotkamy.
      W tym samym czasie gdy ja relaksowałam się przy caffe latte mąż biegał w biegu koleżeńskim. Minus 14 stopni, wiatr, katar w nosie zamarza, a on biegał wokół Błoń wraz z innymi pozytywnie zakręconymi. Wybiegał 32 km i super czapkę dla żony od sponsora. Dobry mąż tak powiem tylko:) Jeśli macie ochotę to relacja fotograficzna z tego biegu znajduje się pod tym linkiem..

    Niedziela natomiast była dniem mojej babci. Ponieważ, jak już kiedyś wspominałam moi dziadkowie na 50 rocznicę ślubu będą odnawiać przysięgę małżeńską, pomyślałyśmy z mamą i siostrą, że miło byłoby zorganizować babci "wieczór panieński", którego w sumie nigdy nie miała. Moja mama i siostra rewelacyjnie wszystko wymyśliły.
   Po babcie przyjechała taksówka z bukietem kwiatów i przywiozła ją do nas do tego lokalu. Zjadłyśmy rewelacyjnie pyszny obiadek i tu muszę polecić rewelacyjną zupę z dyni z prażonymi migdałami i grzankami - pychaaaaaa
Po sytym obiadku wybrałyśmy się na aromatyczną herbatkę do mojej i mego męża ulubionej herbaciarni. Miło tak usiąść i nie martwić się niczym i porozmawiać na babskie tematy. My jesteśmy wszystkie łasuchami więc po relaksie i spokojnej muzyce wybrałyśmy się na deser lodowy. Dzień zakończyłyśmy seansem kinowym. Obejrzałyśmy Sierpień w hrabstwie Osage. Nie był to film radosny i sielankowy, ale babcia moja bardzo lubi Meryl Streep. Mnie osobiście podobał się, choć byłam nim raczej zaskoczona. 
   Sama babcia była zachwycona, szczególnie prezentami jakie od nas dostała i w ogóle samym pomysłem, mimo iż trochę żartowałyśmy, że następnym punktem naszej wyprawy jest strzelnica. My również bawiłyśmy się świetnie. Miło jest zrobić komuś taki dzień niespodzianek....

   Teraz aktualnie powstaje prezent dla dziadziów, w przerwach Anielka koncertuje w szkole i w domu kultury, siostra piecze torty na przyjęcie sobotnie, minął rok od założenia tego bloga i niewiele mam czasu na sen. Padam na klawiaturę zmęczona, ale niebawem się odezwę... obiecuję.

9 komentarzy:

  1. Super że się spotkałyście! a miejsce super ; }}

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się spotkałam z koleżanką z podstawówki,wspomnień nie było końca.
    Bardzo lubię co jakiś czas spotkania z koleżankami to taka odskocznia życia codziennego.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, bardzo dobrze uczyło mi się małą Anielkę o Partenonie i porządku kompozytowym ;)
    Mam jeszcze jedno ładne zdjęcie, wydrukowałam je sobie i zostawiłam na pamiątkę: http://3.bp.blogspot.com/-jI451UbbbCs/UvIsF3dukjI/AAAAAAAASlc/Dsk72xtPoRg/s1600/6f337748860a11e39a0712ca28d4fc88_8.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak mój błąd, miała być Lilka :P

      Usuń
    2. jestem pewna, że ta wiedza będzie przez nią w przyszłości należycie wykorzystana ;)

      Usuń
  4. Strasznie zaniedbałam ostatnio blogowanie, wszystko przez przygotowania do hucznej imprezy :) Ale już się odbyła i wszystko się udało :) Piekłam chyba przez cały tydzień ciasteczka, ciasto i tort :) i babeczki :) jak tylko wydostanę przepis od siostry zamieszczę na blogu :)
    Bardzo fajnie było się spotkać i pogadać :) musimy powtórzyć, ale jak już będzie cieplej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że przyjęcie urodzinowe się udało i solenizant był zadowolony :)

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)