środa, 19 lutego 2014

zamotana:)

     Pewnego candy nie wygrałam, pewne dodaj dalej poleciało w prezencie do Anglii, dlatego też postanowiłam, że ja koniecznie muszę mieć zamotkę. Zachorowałam na nią straszliwie. Szalików nie lubię za bardzo, apaszki mam bardzo obszerne, więc taka zamotka była by w sam raz.  Zaczęłam już szukać w internecie gdzie można ją nabyć w formie zakupu,aż .... pewnego dnia MiMi opublikowała post, w którym prezentowała zrobione przez siebie zamotki. Mało tego, pokazany był też film jak takie cudo powstaje. Eureka! To to można zrobić na ręce i nie trzeba drutów kupować i przypominać sobie uczonych w dzieciństwie mechanizmów tworzenia szalika?
     Tak oto w czasie gdy mąż pokonywał tak, tak, tak oraz tak Turbacz, w czasie tego biegu, powstała moja własna, prywatna zamotka. Kwiat to oczywiście mój wyrób i pomysł, niestety nadal nie potrafię szydełkować(nad czym boleję). Użyłam grubej akrylowej wełny i jak sądzę teraz był to genialny pomysł.

Miłego dnia:))))

4 komentarze:

  1. Wspaniała! Wygląda bardzo starannie :) Kolor i grubość wełny zachwyca!

    OdpowiedzUsuń
  2. super!!!
    a ja kupiłam sobie lalkę do sznurka na taką okoliczność

    OdpowiedzUsuń
  3. Bajera! Na szyję jak znalazł:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)