czwartek, 27 marca 2014

...bo lubię!

  Podejmowałam kilkanaście prób i zwykle kończyło się to na dwóch, trzech biegach lub dniach ćwiczeń i zawsze znajdowałam doskonałą wymówkę dlaczego nie mogę ćwiczyć lub biegać. Tak, jestem mistrzem w szukaniu wymówek dla siebie samej. Niestety. Również niestety czas nieubłaganie pędzi do przodu i pewnego dnia, całkiem niedawno, stwierdziłam, że bardzo niewygodnie mi żyć w moim ciele, niestety przez lata zadbałam o to by zimą nie było mi zimno. 
   Jak to często bywa, przypadek znacząco wpłynął na mnie, dlatego też, tym razem napiszę - wzięłam się za siebie. Już bez taryfy ulgowej. Ktoś niespodziewany zaprosił mnie na spotkanie klubu biegowego, przekonał, że nie ma czego się wstydzić i okazało się, że miał rację. Było super. W przyszłą sobotę też się wybieram. Mało tego, męża też ze sobą wezmę, a na dodatek tak się mąż mój ucieszył, że zdecydowałam się ruszyć, że dziś poszliśmy razem pobiegać. I jest super i jestem szczęśliwa i nie bolą mnie plecy. Wreszcie!
    Jeśli jesteście z Krakowa to zapraszam tu w każdą sobotę o 9:30, a jeśli jesteście z daleka - popatrzcie dobrze na mapę, bo może w Waszej okolicy też biegają. Teraz i ja mogę powiedzieć Biegam Bo Lubię!

   Pozostając w tematyce biegania, chcę wspomnieć o niedzielnym Półmaratonie Marzanny, w którym tradycyjnie mężuś biegł, a biegnąc pobił swój rekord życiowy na tym dystansie o całe trzy minuty! (co łatwo zgadnąć, zdjęcie pochodzi ze strony organizatora biegu)


   Jednak przed biegiem poszliśmy rodzinnie na plac zabaw do Parku Jordana. Jestem zachwycona tym parkiem, a jak widać na zdjęciach - córcie również.
     
    Wam życzę dobrej nocy, a naszej Anielci z okazji jutrzejszych imienin spełnienia wszystkich marzeń:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)