czwartek, 1 maja 2014

miłe ptasie trele

   Bardzo nam  zależy by nauczyć nasze córki aktywnie spędzać czas, by czerpały radość z obcowania z przyrodą. Stąd nasze częste biegowe wyprawy całą rodzinką. Nie są one, jak ktoś nam kiedyś zarzucił, spełnieniem ambicji biegowych mojego mężusia. Wychodzimy z założenia, że można połączyć nasze pasje i założenia wychowawcze, zaspokoić ciekawość świata dzieci w tak różnym wieku oraz zwyczajnie rodzinnie odpocząć od powietrza w mieście(w Krakowie czyste powietrze to termin nieznany) no i przede wszystkim nauczyć dziewczynki, że milej jest spędzić czas z rodzicami niż przed telewizorem(choć czasem i tak też odpoczywamy). 
  W niedzielę właśnie, spędzaliśmy czas w puszczy niepołomickiej. Cudowne ptasie trele i świeże, czyste powietrze dało nam energii na cały nadchodzący tydzień, a będzie nam ona potrzebna teraz. Maj to miesiąc bardzo pracowity dla nas, a szczególnie dla Młodej. Oprócz urodzin Anielci, w tym roku 10-tych, czeka nas jej egzamin trzecioklasisty(od tego roku tylko matematyka), egzamin semestralny z fortepianu oraz dwie audycje, właściwie jedna po drugiej. Rozdzieli je w sumie powtórka komunii świętej, która odbędzie się już 11 maja. Zmiana nauczyciela instrumentu głównego wyszła na zdrowie jej nie tylko pod względem ograniczenia całkowitego stresu, ale też i zaowocowała (jak widać) większą ilością przesłuchań, co nas bardzo cieszy. Anielcia uspokoiła się, już mniej obgryza paznokcie, jest radosna i bardzo chętnie siada do pianina. Taka nasza mądrusia kochana.
     A tak właśnie ładowaliśmy nasze energetyczne akumulatory:
   Tu z kolei czekamy na obiad w jednej z tamtejszych restauracji. Najlepszy sposób na zajęcie naszych dzieci  to rysowanie, o tak! Bez kredek i kawałka papieru to ja się z domu nie ruszam;)
  Mąż odpoczywa sprawdzając swoje prędkości i przyspieszenia, a tu poniżej, miłe moje, również ja - żeby nie było, że zawsze po drugiej stronie aparatu:)

     Na koniec jeszcze się pochwalę, że udało nam się już całkowicie pobyć kurzajek. Trafiliśmy, dzięki mojemu tacie, na wspaniałą panią dermatolog, która słusznie postanowiła, że trzeba te kurzajki Młodej wypalić specjalnym preparatem. Okazało się, że wymrażanie ich w tak bliskiej okolicy stawów może być niebezpieczne.

       W ten pierwszomajowy dzień życzę Wam dużo spokoju ale też i radosnej zabawy.
       Całuję i pozdrawiam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)