wtorek, 8 lipca 2014

Jaworzynka

   Ostatni weekend spędziliśmy w Jaworzynce (tu). Jak nie trudno się domyślić w czasie naszego tam pobytu mój mąż prywatny brał udział w biegu. Mimo niezbyt udanej organizacji był bardzo zadowolony. Raz - trasa prowadziła przez trzy państwa, dwa- widoki były rewelacyjne i trzy - na tych 26 kilometrach wykręcił świetny czas, a już na drugi dzień poszedł na 10 kilometrową przebieżkę. Jestem dumna z siły i ambicji męża ogromnie.
   Nocowaliśmy w miłym i wartym polecenia pensjonacie. Właściciele serdeczni i sympatyczni udostępnili nam całą kuchnię i jadalnię, dlatego też mieliśmy pełną swobodę i nie musiałam się martwić, że coś przed biegiem zaszkodzi(nie wiem czy wiecie, ale biegacze zwykle jedzą określone i sprawdzone wcześniej posiłki aby uniknąć przykrych niespodzianek w trakcie biegu).
    Sporo wędrowaliśmy po okolicy, codzienne 8 kilometrowe marsze były miłym spacerkiem i okazją do ciekawych rodzinnych rozmów. Przez blisko 48 godzin nie używaliśmy samochodu. Bajka. 
    Teraz, już w domu, zastanawiam się intensywnie nad poczęstunkiem z okazji drugich urodzin Lilci. Nie mogę się już doczekać bo.... tuż po nich wyjeżdżamy ponownie tym razem na dłużej!
     Warto w tym momencie wspomnieć, by mi nie umknęło, że to była pierwsza wizyta w obcym kraju Małej, na dodatek w dwóch różnych jednego dnia. Spacerowaliśmy swobodnie też dlatego, że tuż przed wyjazdem z Krakowa odebraliśmy Lilowy paszport.


   Mój dzisiejszy post dedykuję wyzwaniu Art Piaskownicy, a do samego wyzwania zgłaszam poniższe zdjęcie. Powstało ono właśnie w czasie biegu tatusia, gdy córeczki czekały i korzystały z pięknej pogody.

 

4 komentarze:

  1. super wyjzd :):) super dziewczynki masz :) Moja córa ma 13 miesięcy i właśnie zaczeła niedawno chodzić :):)
    powodzonka w wyzwaniu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to teraz się nachodzisz;) cudowne chwile gdy dzieci sie nauczą czegoś nowego:)

      Usuń
  2. Po zdjęciach widać, że weekend był udany. Najbardziej podoba mi się Lilka śpiąca .... chyba na trampolinie, a w tle góry. Biedulka musiała się zmęczyć skakaniem :) Przesłodkie foto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mała spryciula tak skakała, że "padła" ze zmęczenia, żebyś słyszała jak się cieszyła ho!

      Usuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)