środa, 3 września 2014

spódniczka w kropki


  Wizyta siostry jest już tylko wspomnieniem, miłym ale już odległym. Podobnie jak całe wakacje. Odpoczęliśmy ale tak jak lubimy bardzo aktywnie. Żeby było tak z przytupem, w ostatnią sobotę sierpnia całą naszą czwórką wzięliśmy udział w tym biegu. Tak, właśnie tak, ja biegłam również i mimo iż tuż przed startem mój żołądek przypominał supeł, było super. Mąż dostosował swoje tempo do mnie, a dziewczynki dzielnie nam towarzyszyły. Lila początkowo we wózku, ale pod koniec trasy zapragnęła biec na własnych nóżkach. Nie mamy zdjęć z trasy, niestety nie miał nam ich kto zrobić ale pod tym linkiem po upływie 1:35:02 możecie zobaczyć jak wbiegliśmy na metę.
   
  Ciut zmieniając temat, prezentuję poniżej moją, uszytą przeze mnie spódniczkę. Powstała ona z materiału, który pamięta jeszcze mleko w butelkach pod drzwiami. Zakochana jestem w tym wzorze od czasów pradawnych ale jakoś nigdy moja mama nic z niego nie uszyła, zatem ja się go zbezcześcić wreszcie odważyłam. Spódniczka z 8 klinów, na gumce bo się spieszyłam. W planach mam jeszcze taką na zamek ale póki co się okropnie tego boję. Tak generalnie to jest mój problem, mam wiele pomysłów, rysunków ale straszliwie boję się, że zmarnuję materiał. W każdym razie spódniczka świetnie się nosi i nie podkreśla moich jeszcze nie wybieganych nadmiernych kilogramów.


Niestety zdjęcia są mało radosne, ale to nieuniknione przy takiej pogodzie. W sumie to co za oknem rewelacyjnie oddaje mój humor. Nasz dojazd do szkoły z 15 minut wydłużył się do godziny rano i dwóch godzin po południu za sprawą genialnego remontu. Zostawili nas z jednym autobusem (zastępującym trzy tramwaje) i przesiadką w połowie drogi. Ja rozumie, że nowe tory i wygodne wyremontowane rondo jest bardzo naszemu miastu potrzebne ale kto planuje by tak istotne fazy trwającego już od lutego remontu wprowadzać 1-go września?! Staram się bardzo by moja frustracja nie odbiła się na radości Młodej z nowej(bardzo miłej i sympatycznej)pani wychowawczyni czy innych nauczycieli. Tak, rozpoczęliśmy klasę czwartą.

  
 

7 komentarzy:

  1. Spódnica wyszła fajnie. Gratuluję szyciowych klimatów. Ja się jeszcze nie porywam za takie "grube sprawy".

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam taki materiał|:) gratuluję krawcowej

    OdpowiedzUsuń
  3. Do odważnych świat należy :) trzeba uwalniać tkaniny zalegające nam w szafach, skądś to znam "szkoda tego materiału może, kiedyś coś lepszego z niego uszyję" a tu mijają lata a materiały zawalają szafy i schowki :) trzba się przyłączyć do akcji Liliany z Zapomnianej Pracowni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ja ciągle tylko przerabiam i poprawiam naszą szafę to nawet pokazywać wstyd - takie nudy ;P

      Usuń
  4. Materiał jest przecudowny! Fajnie, że coś z niego uszyłaś, spódniczka wyszła bardzo uroczo :)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)