czwartek, 16 października 2014

Ja – (WB3) oraz Gdzie można mnie znaleźć w internecie – (WB 4)

    Dziś post łączący dwa dni wyzwania Uli
    Na wstępie, nieco formalnie - inne blogowe koleżanki zobaczycie w tym miejscu, natomiast tu piszą gdzie można je jeszcze podglądać.
    Jak, być może, zauważyłyście zdjęć mam mało i jeśli są to zwykle nie przedstawiają mnie całej. Nie lubię ustawiania się i niemal zawsze robię głupią minę. Zdecydowanie bardziej wolę zdjęcia robić. To zdjęcie, które poniżej możecie zobaczyć zrobił mój mąż w dniu 9 sierpnia gdy w czasie rodzinnej wycieczki schodziliśmy z Przehyby. Wyprawa udała się wyśmienicie. Mało tego, było to dzień po naszej piątej rocznicy ślubu.
     W sumie jest to moje najbardziej aktualne zdjęcie.
  A gdzie możecie mnie znaleźć?
  Oczywiście tu na blogu, na Pinterest - miejscu gdzie zbieram moje inspiracje, mam też konto na srebrnej agrafce, a od niedawna też na moim profilu na Fb, na którym prezentuję to co zrobiłam cały czas się zastanawiając czy wiązać ten profil z blogiem...(jest powiązany z moim osobistym profilem na Fb i nie jestem pewna czy chce by moi znajomi czytali co myślę i co piszę na blogu) 
   Więcej miejsc nie posiadam... jeszcze;)
   Pozdrawiam ciepło.

9 komentarzy:

  1. Witaj, miło cię poznać, sympatyczne zdjęcie i fajny wózek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) mnie również miło
      jedyny taki do biegania;)

      Usuń
  2. Super ja nie biegałam nigdy z wózkiem ale teraz już wiem dlaczego, nie miałam takiego fajnego wózka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... no ja mam osobną "blogową" stronę na facebooku. A i tak na swoim prywatnym profilu udostępniam większość rzeczy. Tak docieram do większej ilości ludzi. No i, hmmm... znajomi i tak Twojego bloga mogą znaleźć;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też miałam takie obawy kiedyś dot. znajomych :) A potem założyłam fanpage na fejsie i i tak ich zaprosiłam do polubienia, więc w sumie na jedno wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja - póki co - traktuję bloga jako moją małą tajemnicę. Niektórzy chyba mogliby nie zrozumieć, po co mi on... Tylko mąż wie - trudno cokolwiek ukryć mieszkając w jednym, małym mieszkanku :)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)