środa, 7 stycznia 2015

codzienność

   Dziś będzie dość nietypowo, bo bardzo prywatnie. Zakładając tego bloga postanowiłam, że pisać będę tylko o tych sprawach, które dają mi radość i zadowolenie, że nie będę wspominać o tym co mnie smuci czy denerwuje. Okazało się jednak, że budzi to sprzeciw. Głośny i zdecydowany, że u mnie taka sielanka i żadnych zmartwień nie mam. A przecież mam ich pełno (uczciwie mówiąc już coraz mniej) ale jestem generalnie rzecz biorąc niepoprawną optymistką, która we wszystkim znajdzie coś dobrego. Cóż poradzę, mam tak od urodzenia. Nie uprawiam samobiczowania i innych nie lubię obarczać swoimi troskami.
Jednak tym razem muszę zareagować, ponieważ te niespodziewane zarzuty usłyszałam od... własnego męża. Mój własny prywatny mąż martwi się, że jego osoba jest zbyt idealnie przedstawiona w moim blogu. Nasze życie sielanką nie jest niestety i jak każda para mierzymy się często z różnymi przeciwnościami. Ale skoro szanowny mąż życzy sobie to owszem: ogłaszam wszem i wobec, że mój prywatny mąż nie jest idealny i ma wad pełno.
   Mój mąż jest ogromnie uparty. 
Gdy coś postanowi to nie ma ze boli, ma być tak i już jak sobie zaplanuje. I tak właśnie, gdy skończył lat trzydzieści,  zaczął biegać i intensywniej ćwiczyć. Sam w domu, nie w modnych siłowniach. Ciężką pracą zrzucił ok 13kg i obecnie wygląda i czuje się lepiej niż wówczas gdy miał dwadzieścia kilka lat. 
   Mój mąż jest oszczędny.
Nie, nie żałuje nam nigdy na nic, ale zapisuje każdy wydatek. Kiedyś mnie to okropnie denerwowało, ale z czasem doceniłam tę wadę. Być może i dlatego gdy poszłam na bezpłatny urlop wychowawczy z Lila, nigdy nam na nic nie brakowało, przy jednej jego pensji. 
    Mój mąż nie jest wylewny. 
O uczuciach mówi bardzo rzadko. Ja przy tym nauczyłam się cenić czyny bardziej niż słowa. Bo przecież umyte naczynia czy przygotowany obiad czasem znaczą więcej niż najpiękniejsze serenady. No i gdy już mąż wyszepta mi coś do ucha wiem, że to jest coś szczególnego. 
     Mój mąż jest pesymistą. 
A ja dzięki temu mogę czuć sie mu zawsze potrzebna, bo potrafię go pocieszyć i rozśmieszyć. 
     Mój mąż zbyt zadko daje mi kwiaty.
Nie, w tym akurat nie znajduje dobrych stron.;)
     Mój mąż bywa samotnikiem. 
Co doceniam gdy sama potrzebuje pobyć tylko ze sobą lub mam ochotę na ploteczki z mamą. 
    Mój własny prywatny mąż nie jest idealny i ma wad pełno...i kocham go nad życie i nie oddałabym nikomu żadnej sekundy życia z nim. 


   A tak na koniec powiem Wam jeszcze, że gdy mnie juz mój ślubny tak naprawdę okropnie zdenerwuje przypominam go sobie na tym właśnie zdjęciu... i cała złość mi mija. Bo jak sie złościć na takiego cukierka;)

 

6 komentarzy:

  1. No i wystawiłaś Ślubnemu laurkę, z maleńkim kolcem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy Twój mąż nie jest przypadkiem wodnikiem? Bo mam osobnika o podobnych cechach, który jest właśnie wodnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ty aby napewno piszesz o swoim mężu? Nie o moim? Jakoś tak jednakowo! Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)