poniedziałek, 24 sierpnia 2015

malinowy sok

    Nasza Mała od urodzenia nie chorowała nigdy. Przez ostatnie trzy lata, nie znaliśmy terminów przeziębienie, katar czy kaszel. Z tego też powodu, zbliżające się przedszkole przeraża mnie. Straszą, że gdy Lila przekroczy próg sali przedszkolnej rozchoruje się na miliardy chorób wieku dziecięcego. Przerażenie moje potęguje fakt, że Młoda chorowała ciągle. Od ósmego miesiąca życia*. Zaczęłam więc intensywnie myśleć nad tym, jak zabezpieczyć tego naszego przedszkolaczka przed tą toną zarazków czyhających na jej zdrowie i mnie olśniło. Przypomniałam sobie, że Anielkę poiłam sokiem z malin domowej roboty. Gdy tylko zaczynała się czuć "niewyraźnie" częstowałam ją sokiem przez dwa, trzy dni i uciekaliśmy podstępnym zarazkom.
    Sok taki, w przygotowaniu jest banalnie prosty dlatego też zaopatrzyłam się w kilogram malin i kilogram cukru i dwa dni temu przygotowałam naszą tarczę na jesienno - zimowe katary i kaszle. Ponieważ przecedzam pestki by w soku było ich jak najmniej, postanowiłam je wykorzystać. Takie mocno ciepłe jeszcze przykryłam płatkami migdałów i lodami śmietankowymi. Deser wyglądał ciekawie, smakował rewelacyjnie, a sok... mam szczerą nadzieję, że nie będziemy musiały sprawdzać jak smakuje ;)


  Buziaki dla Was!

* wszelkie choroby ustąpiły wraz z rozpoczęciem nauki w szkole ;)

4 komentarze:

  1. mmm bardzo lubie domowy sok malinowy :) choc zazwyczaj dostaje więcej nalewek niż oku bez % :P tak mnie rodzinka zaopatrza ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. o malinowy sok z procentami? hmmm brzmi bardzo interesująco wieczorową porą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. sok malinowy domowej roboty to jest to!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. no to u nas jeszcze 2 lata męki ?! ...
    Emilka nie chorowała nic, w pierwszym roku przedszkola była chora 2 razy a w drugim czyli minionym 14 infekcji od września do czerwca - ja umarłam normalnie!!!! teraz od czerwca jest spokój... ale września się już boję...

    powodzenia dla Was :)

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)