środa, 27 kwietnia 2016

zakończenie sezonu

   Tak wiele ostatnio się u nas dzieje, tyle spraw i zdarzeń, że czasami ciężko złapać oddech. W tym natłoku jednak chciałabym zachować w pamięci zakończenie sezonu morsowego. Powiem całkiem szczerze, że polubiłam morsowanie tak bardzo, że nie wiem czy letnie kąpiele będą nadal miały swój urok. 
    Dlaczego zakończenie sezonu jest dla mnie tak cennym wspomnieniem?
-to był mój pierwszy sezon morsowy (temat interesował mnie już od 10 lat, ale dopiero mój własny prywatny mąż dodał mi odwagi i poszłam w jego ślady);
-składałam uroczyste ślubowanie członka Krakowskiego Klubu Morsa Kaloryfer (twórca tekstu ślubowania bardzo się postarał by łamać na nim język, głowę i turlać się ze śmiechu);
-zostaliśmy wyróżnieni złotym morsem w kategorii "morsowe małżeństwo"(czadddddddddd);
-kąpaliśmy się  o północy z pochodniami wraz z innymi członkami naszego Klubu(wejście do zimnej wody w zimny dzień to jest rewelacja, ale w nocy to już w ogóle jazda bez trzymanki);
-mój mąż obchodził wtedy urodziny (kochanie jeszcze raz wszystkiego najwspanialszego!);
-Nela i Lila zostały pod opieką swojej babci (mamy męża) i była to pierwsza cała noc Lili beze mnie (co nie zmienia faktu, że budziłam się co 40 minut i okrywałam kołderką puste łóżeczko)...


   Jak widzicie, samo wspominanie tych chwil, jest dla mnie ogromnie emocjonujące, a ponieważ jest już późno i trzeba iść spać, na dobranoc karteczka, całkiem bez okazji po prostu poczułam potrzebę by powstała. Zatem dobrej nocy Wam moje miłe!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)