niedziela, 10 lipca 2016

relacja czerwcowa-wersja skrócona

    Lipiec trwa już od dziesięciu dni, a ja dopiero teraz(przygotowuję ten post już trzecią godzinę-ciągle coś mi przerywa) znalazłam chwilkę by wspomnieć o naszym czerwcu...by zapamiętać, by nic nam nie umknęło. 
    Jak możecie się domyślić, ten ostatni miesiąc roku szkolnego dał się nam we znaki. Młodej też, bo i oceny chciałoby się mieć piękne, a i na bieżąco dużo spraw trzeba pilnować, przygotować się rewelacyjnie na egzaminy z pianina i oboju (wspominałam, że w piątej klasie córka nasza zmieniła główny instrument na obój właśnie?), a spać i relaksować się też czasami trzeba ;).

   Zatem, nie przedłużając relacja z naszego szalonego czerwca:
-nasze dziewczynki biegały (no oczywiście ;) )



-przyleciała moja siostra do nas, ze swoim syneczkiem i jago tatusiem. Adaś wraz ze swoimi rodzicami, wybrał również nas, na swoich chrzestnych rodziców (kocham to!)
 

 -wypoczywaliśmy z dala od miasta - było pierwsze ognisko Małej, cudowna strefa kibica, chowająca się lalka Barbie, prezent na dzień ojca przygotowany przeze mnie (plan) i mojego prywatnego męża siłacza (dziękuję - jesteś nieoceniony)


-wypoczywaliśmy również w mieście (polecam gorąco Browar Lubicz - jest otwarty nawet na grupy gości z dziećmi)


-Anielcia zakończyła piątą klasę;
-przeszliśmy operację mojej babci(szczęśliwie babcia czuje się już dużo dużo lepiej) i pogrzeb mamy kogoś ważnego w naszym życiu;
-w przedostatni dzień czerwca Młoda wyleciała z moją siostrą i jej rodzinką do Wielkiej Brytanii. Tam spędza wakacje i grzecznie czeka na sierpień, kiedy to do niej dołączymy (takjak bardzo tęsknię córeczko!!!! :( )

Anielcia:


Lilcia:


Buziaki dla Was!




2 komentarze:

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)