poniedziałek, 20 lutego 2017

uwielbiam kolor czerwony

    Codzienne obowiązki w domu i w pracy. Zawożenie i odbieranie Małej z przedszkola, gotowanie, sprzątanie, pranie, pomoc w nauce Młodej, lekarze, choroby, podejmowanie miliona decyzji, od których zależy nie tylko moje ale też i dziewczynek życie,  najczęściej sprawiają, że kładąc się wieczorem do łóżka nie mam siły na to by spać. I zgoda, samodzielne rodzicielstwo bywa wyczerpujące, jednak ja nie narzekam. Przede wszystkim uwielbiam moje córki i czas spędzony z nimi, a poza tym mam doskonały sposób na naładowanie akumulatorów.
   Jeśli czytałaś lub czytałeś to co piszę już wcześniej, być może pamiętasz, że od zeszłego sezonu morsuję (pisałam o tym tu, tu i tu). Niezmiennie mnie to kręci i napędza. Dlatego też będę się teraz chwalić. Bardzo. Otóż wyobraźcie sobie, że dnia 29.01.2017 roku wzięłam udział w X edycji przeciągania smoka przez Wisłę! Tak, tak przepłynęłam Wisłę :) Lodowata woda, ogromne kry (które jak później się okazało skaleczyły moje ręce i nogi) i nurt królowej polskich rzek mnie nie zatrzymały. Miałam wielkie wsparcie w wodzie, na brzegu i w domu. Ktoś inny wspaniały mnie na ten wyczyn namówił, ktoś inny udzielił cennych wskazówek. Byli ludzie, którzy dobrze mi życzyli i życzą. Nawet ci, którzy nie życzą mi dobrze byli dla mnie motywacją. Kolejny raz przekonałam się, że nie jestem sama i to jest najpiękniejsze. Zrobiłam coś dla wielu nieosiągalnego, dla mnie był to pierwszy duży krok i już planuję kolejne bo Morsy to są ludzie wspaniali i ogromnie pomysłowi.


i jeszcze profesjonalne zdjęcia Fot A (więcej zdjęć z tego wydarzenia obejrzycie w tym miejscu)

  
   O pomysłowości Morsów mówiąc, warto też wspomnieć o minionej kweście dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. By nasza kąpiel była wyjątkowa wszyscy członkowie Klubu Kaloryfer przebrali się za cyrkowców. Zabawa była przednia, a nasze przebrania bardzo spodobały się Światu bo pokazywali nas w telewizji, internecie, a ostatnio nawet znajoma znalazła zdjęcie (i mnie na nim) w piśmie kobiecym. Oczywiście egzemplarz owego czasopisma już leży schowany "dla wnuków" ;)
Tu zdjęcia z imprezy pożyczone (zobaczycie je w oryginale tu, tu i tu)


a tu już wspomniane czasopismo :)


     Jeszcze do zakończenia sezonu zostało trochę czasu i trochę imprez się szykuje, a gdy imprez nie ma to moczymy się w naszym klubowym miejscu w każdą niedzielę o godzinie 12:00. Czasami to nawet całkowicie nurkując ;) (to tak na pocieszenie, po Zlocie Morsów w Mielnie, z którego musiałam zrezygnować na dwie godziny przed wyjazdem)

video

tak, tak żyję nadal i mam się świetnie, tu nawet wstawiam zdjęcie tuż po moim nurkowaniu - zrobione przez morsowego kolegę - w oryginale znajdziecie je tu.


Buziaki ślę Wam gorące, jak kolor naszego Klubu. Uwielbiam czerwony!!! :)



    

2 komentarze:

  1. Super! Niezwykle mi imponujesz.... wchodzenie z własnej woli do zimnej wody....
    i to jeszcze z uśmiechem!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka niezwykła pasja, podobno zdrowa. Ale i tak nie zazdroszczę. Dobrego dnia. Ala

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)