sobota, 28 października 2017

biały miś

      Lilianka jest w tak uroczym wieku, że marzy o wszystkim tym, co akurat posiada Młoda. Wszystkim. Absolutnie. Gdy Anielka dostała worko - plecak na strój sportowy oczywiste było, że muszę przygotować też taki dla Małej. Świadomie jednak, uszyłam egzemplarz zupełnie inny. Po pierwsze chciałam by był bardziej dziecięcy, a po drugie chciałam jej pokazać, że fajnie gdy ludzie się różnią też tym co posiadają. 
      Plecaczek tym razem, uszyłam z białego polaru. Misiowe oczy, nosek i uszka naszyłam i  również są polarowe. Po prawie dwumiesięcznym czasie użytkowania prany był dopiero tylko raz (a obawiałam się tego ze względu na kolor) i to tylko dlatego, że ochlapał się przy skoku do kałuży (taaaaaa) Plecak na właścicielce prezentuje się tak:


    A teraz garść wspomnień zapisanych na zdjęciach. Wybrałyśmy się z moimi dziadziami do Częstochowy i Olsztyna. W październiku, tak się złożyło, wiele ważnych spraw musiałam udźwignąć, a że podołałam to trzeba było za to podziękować ;)




Nie pamiętam czy była kiedykolwiek taka wycieczka z moim dziadziem, by "po drodze" lub "przy okazji" nie znalazło się "coś" warte obejrzenia, zwiedzenia czy odwiedzenia. Mało tego, zwykle też jest tak, że dziadzio zna pełną historię owego miejsca, anegdotki i ciekawe opowieści z nim związane. Tym razem, po mszy na Jasnej Górze, wybraliśmy się do Olsztyna.


W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na wczesny obiad w Restauracji Spichlerz, którą mogę polecić ze względu na smaczne jedzenie i świetny klimat.


  Buziaki dla Was!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jest mi niezmiernie miło, że zostawiasz po sobie ślad.
Dziękuję za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie :)